Hej! Jakoś tak mi dziwnie. On wie, że ja wiem, on wie, że ja też, ja wiem, że on i to jest skomplikowane, bo żadne z nas nie potrafi nic z tym zrobić. Ja nie zrobię pierwszego kroku, bo najzwyczajniej w świecie się boję! A on? Nie wiem co z nim... Podobno boi się, że ja się nie zgodzę. Ale w sumie ma rację... Nie ma stuprocentowej pewności. Po ostatnich doświadczeniach, boję się spróbować czegokolwiek związanego z chłopakami. A związek? To jest rzecz, która jednak będzie musiała poczekać.
Ale... Mój były. Tiaaak. To jest jedna, wielka masakra! Jak się do mnie nie odzywa, czy jak go nie ma to jest mi po prostu lepiej! Mam dobry humor, zero kłopotów i cały czas się uśmiecham. Niestety czasami, on głupim "cześć" potrafi wszystko popsuć. Wtedy wraca wszystko co związane z nim. Nasze pierwsze spotkanie, pierwsza rozmowa, oraz ten magiczny moment, gdy zapytał, czy chciałabym z nim być. Gadam jak jakaś zakochana gówniara, którą jakby nie było jestem, ale jak sobie to wszystko układam w głowie, lub gadam do siebie - brzmi lepiej.
Ok. Koniec! Nic do neigo nie czuję, a przynajmniej tak sobie wmawiam, bo sama zaczęłam w to wierzyć.
Cholera...
"Jeśli wahasz się nad dwoma, wybierz tego drugiego. Bo gdybyś naprawdę kochała tego pierwszego, nie spodobał by ci się drugi."
ŚWIĘTE SŁOWA.
Ale ja i tak nie wiem co zrobić... Dzisiaj muszę z nim pogadać i wyjaśnić parę spraw. xoxo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz